Drogie nawozy

Drogie nawozy
——————————————————————————–

Zmowa cenowa czy twarde prawa rynku? Gwałtowny wzrost cen nawozów przyprawia rolników o zawrót głowy. Zdaniem ekspertów podwyżki są jak najbardziej uzasadnione ale ich końca nie widać.

Rolnicy, którzy postanowili zrobić zapasy nawozów jeszcze przed końcem ubiegłego roku przyznają, że cena bardzo ich zaskoczyła.

Krzysztof Markowski Domaniewem: ja nie pamiętam chyba, że za czasów szalejącej inflacji takie podwyżki nawozów fundowano nam.

Najbardziej zdrożały nawozy potasowe i azotowe.

Krzysztof Markowski Domaniewem: cena soli potasowej jeszcze we wrześniu kształtowała się na poziomie 680-700 złotych za tonę aktualnie 1300 złotych. Czyli to jest wzrost, o 100% czyli z pewnością nie są to mechanizmy rynkowe to są manipulacje.

Zdaniem ekspertów tym razem podwyżki cen w dużej części są uzasadnione. A powodów jest, co najmniej kilka. Pierwszy i podstawowy to wzrost światowych cen na różnego rodzaju surowce do produkcji. Drugi równie ważny to wzrost zapotrzebowania na takie nawozy.

wiecej na http://www.rolnictwo.com.pl

Skomentuj »

Droga utylizacja

Droga utylizacja
——————————————————————————–

Spore zaskoczenie w nowym roku czekało wielu gospodarzy. Okazało się, że rolnicy będą musieli sami płacić za utylizacje padłych zwierząt i to nawet po kilkaset złotych. Do tej pory takie koszty te pokrywała Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Protestuje izba rolnicza, interweniuje inspekcja weterynaryjna. Ale na razie bez skutku…

Antoni Bryś- rolnik z Korczyny hoduje 50 krów. Dwa dni temu jedna z nich padła. Gospodarz zawiadomił zakład utylizacyjny. Przypuszczał, że padłe zwierze zostanie zabrane, tak jak do tej pory, za symboliczną złotówkę.

- Dzwoniłem do zakładu i powiedziano mi, że sztukę zabiorą tylko trzeba zapłacić w granicach 700zł co najmniej. Mnie po prostu na to nie stać. – mówi. Rolnik nie może pogodzić się z tym, że poza stratą krowy wartej około 5-ciu tysięcy złotych, musi płacić jeszcze za jej utylizacje. Do tej pory za utylizację płaciła Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Teraz umowy ze specjalistycznymi firmami wygasły, a nowych jeszcze nie podpisano.

- Zwróciliśmy się z pismem do ministra rolnictwa przez Krajową Radę Izb Rolniczych, żeby Ministerstwo Rolnictwa jak najszybciej poczyniło starania o podpisanie umów pomiędzy zakładami utylizacyjnymi a Agencją Restrukturyzacji – mówi Stanisław Bartman z Podkarpackiej Izby Rolniczej.

Problem jest tym większy, że w jego rozwiązaniu nie mogą pomóc samorządy. Wójtowie gmin twierdzą, że to niezgodne z prawem.

- Gminy nie mogą finansować utylizacji zwierząt hodowlanych z uwagi na brak przepisów prawnych. Nie jest to zadanie własne gminy – mówi Ja Zych, wójt Korczyny.

wiecej na http://www.rolnictwo.com.pl

Skomentuj »

Rolnictwo w budżecie 2008

Rolnictwo w budżecie 2008

Zwiększenia wydatków na rolnictwo w tegorocznym budżecie o 180 milionów złotych żądają senatorowie. Dodatkowe środki mają pójść między innymi na zwalczanie choroby Aujeszkiego oraz szkoły rolnicze.

(fot. arch.)

Zdaniem senatorów najwięcej dodatkowych środków – 90 milionów złotych – niezbędnych jest dla Inspekcji Weterynaryjnej. Powinna się ona zająć zwalczaniem choroby Aujeszkiego w całym kraju, a nie jak jest do tej pory tylko w jednym województwie. Takie poprawki zgłaszali już posłowie, ale ostatecznie zostały one odrzucone. Choroba Aujeszkiego nie jest groźna dla ludzi. Dla trzody chlewnej jest śmiertelna. W Polsce nie występuje, ale ponieważ nie możemy tego uwodnić wiele państw Unii Europejskiej zakazuje importu żywych świń z Polski.

Romuald Ajchler, poseł LID –„Może nam grozić również to, że wtedy, kiedy jest nadwyżka wieprzowiny, a taka w tej chwili jest, to niektóre kraje powiedzą, ze nie chcą kupować od nas tego mięsa.”

wiecje na http://ww2.tvp.pl

Skomentuj »

Cięcia w cukrze

Cięcia w cukrze Restrukturyzacja branży cukrowniczej to skutek postanowień Komisji Europejskiej, w myśl których produkcja cukru w Europie ma zostać ograniczona o 6 milionów ton. Oznacza to także spadek cen cukru i buraków. Tuż przed świętami Krajowa Spółka Cukrowa (największy producent cukru w Polsce – 40% udziału w rynku), ogłosiła oficjalnie swój plan restrukturyzacji. Od tego czasu nasilają się protesty plantatorów i pracowników cukrowni, których te zmiany dotkną najbardziej. Zamknięta ma być cukrownia w Lublinie i zlikwidowana uprawa buraków: częściowo z okolicznych powiatów oraz prawie całkowicie z rejonu dawnej cukrowni Częstocice (świętokrzyskie + mazowieckie), skąd buraki również były dowożone do Lublina. Przewiduje się też całkowitą likwidację upraw w rejonie kontraktacyjnym cukrowni Łapy. W całym kraju – w ramach Krajowej Spółki Cukrowej – redukcja praw do uprawy i dostawy buraków dotknie 6265 plantatorów (areał 11925 ha – co odpowiada 558,182 tonom buraków albo 91,2 tys. tonom cukru). Decyzją KE Polska musi w zredukować produkcję cukru aż o 13,5%. Co oznacza, że w sumie produkcja cukru kwotowego w naszym kraju musi być zmniejszona o ponad 220 tysięcy ton – w tym produkcja Krajowej Spółki Cukrowej o 91,2 tysiące ton. Za dobrowolną rezygnację z uprawy buraków i produkcji cukru będą przysługiwały rekompensaty – rolnikom i zakładom. Na decyzję w tej sprawie branża ma czas do końca stycznia tego roku. Jeśli terminy nie zostaną dotrzymane KE zapowiada przymusowe redukcje produkcji, ale już bez rekompensat.

wiecej na agroabc.lp

Skomentuj »

Tak dalej być nie może

Tak dalej być nie może – bulwersujące wyniki kontroli NIK dotyczące ferm wielkoprzemysłowych Otrzymałem z Najwyższej Izby Kontroli niepublikowane dotychczas wyniki kontroli, przeprowadzonej jeszcze w 2006 roku, dotyczącej nadzoru państwowego nad wielkoprzemysłowymi fermami chowu świń. Chodzi tu o „świńskie kombinaty”, ponad 2 tysiące sztuk w jednej chlewni, które wedle prawa powinny być pod szczególną kontrolą. Okazuje się, że ta kontrola jest żadna, a władze państwowe nie wiedzą nawet ile takich ferm w Polsce działa. Sytuacja opisana w raporcie NIK zakrawa na skandal. Wielkoprzemysłowe fermy chowu trzody chlewnej od lat budzą społeczne zaniepokojenie. Już sama nazwa „fermy wielkoprzemysłowe” powoduje ciarki na plecach, bo hodowla traktowana jako przemysł, zostaje odarta z resztek humanizmu. Olbrzymie chlewnie, na dziesiątki tysięcy zwierząt, stanowią wielkie zagrożenie dla środowiska. Nie ma tam najczęściej warunków dla zachowania jakichkolwiek standardów humanitarnego traktowania zwierząt, nie wspominając już o dobrostanie. Te wielkie kombinaty stanowią też zagrożenie ekonomiczne, bo stanowią niszczącą konkurencję dla rodzinnych gospodarstw chłopskich, prowadzących dotychczas hodowlę świń. Nic więc dziwnego, że wobec powstawania coraz to nowych ferm wielkoprzemysłowych w Polsce, protestowali ekolodzy, a również i zagrożeni w swoim bycie rolnicy. Pamiętam debatę sejmową, jaka się odbyła w lutym 2004 roku. Ówczesny minister rolnictwa Wojciech Olejniczak zapewniał wtedy solennie, że władza czuwa nad przestrzeganiem prawa przez wielkie fermy i że sytuacja jest pod kontrolą. Okazuje się, że nic nie jest pod kontrolą.

wiecej na agroabc.pl

Skomentuj »